Lima i limianie

6 List

Pamiętam jak jeszcze niedawno sprawiliśmy sobie wielką mapę świata, powiesiliśmy ją na ścianie w sypialni i podróżowaliśmy po niej palcem. Wszystkie nazwy brzmiały tak egzotycznie, przywodziły na myśl nieznane przestrzenie, całe nieodkryte światy. „Lima” była jedną z takich nazw.

O stolicy Peru naczytaliśmy się sporo, a przynajmniej wystarczająco, żeby niczego dobrego się po niej nie spodziewać. Brudna, szara, niebezpieczna. Odpychająca. I to prawda. Limie trzeba dać naprawdę dużo czasu, żeby się do niej przekonać. My tego czasu trochę jej pożałowaliśmy, więc może nie do końca jesteśmy obiektywni w jej ocenie. Ja mam co do niej bardzo mieszane uczucia.

Brudna? Tak, miejscami niesamowicie brudna, stosy śmieci walają się na ulicy non stop. Podobno są sprzątane każdego ranka, ale co z tego, skoro nie dość, że połowy tych śmieci w ogóle się nie zabiera, to jeszcze przez cały boży dzień wynoszone są następne. Ale to tylko w niektórych dzielnicach. W innych, tych bogatszych, jest bardzo czysto, wszystko lśni i czeka na tych, których stać na tam bywanie i/lub mieszkanie. Szara? Tak, większość budynków jest bardzo zapuszczona, jakby się wszystko zaraz miało rozsypać w pył.  Do tego niebo jest wiecznie zachmurzone (mieszkańcy nazywają je brzuchem osła, panza de burro) i wszystko jest solidnie przykurzone, bo tu prawie nigdy nie pada (jakieś 3 cm na rok). Za to w historycznym centrum miasta aż roi się od przepięknych kolonialnych budynków. To stąd, z Plaza de Armas, Hiszpanie rządzili swoim całym imperium w Ameryce Południowej. Siedziby prezydenta, arcybiskupa, katedra, wokoło piękne barokowe kościoły. Tu nie jest już szaro, tu czuć historię (choć tak naprawdę  z oryginalnych budynków żaden nie przetrwał).  Nie jest też szaro ani w turystycznej dzielnicy Miraflores, usytuowanej na klifach z widokiem na Pacyfik, ostentacyjnej oazie przepychu i konsumpcji, ani w Barranco, niegdyś przestrzeni nonkonformistycznych artystów, a obecnie modnego dystryktu barów, galerii i drogich apartamentowców. Czy Lima jest niebezpieczna? Podobno tak, sami mieszkańcy bardzo na to narzekają i słyszałam, że czasem marzą o tym, by mieszkać gdzieś, gdzie nie trzeba się bać. My dzięki Bogu nie mieliśmy żadnych przykrych doświadczeń, co nie znaczy, że miałabym czelność podważać opinię Limian.

Czy, podsumowując, Lima jest odpychająca? Dla nas nie była. Mieliśmy szczęście, bo dzięki B. poznaliśmy niezwykle uczynnych i zupełnie nieprzeciętnych Isaaca i Malthusa, którzy przez te parę dni poświęcali nam każdą wolną chwilę, udostępnili własne mieszkanie i traktowali nas jak rodzinę. Nigdy wcześniej nas nie widzieli, a jeden z nich słabo mówił po angielsku, co wcale nie przeszkadzało im w wielogodzinnym opowiadaniu o Peru, jego stolicy, mieszkańcach, zwyczajach, jedzeniu i o wszystkim, co im przychodziło do głowy. Isaac i Malthus to bracia pochodzący w zamożnej rodziny, mieszkający na przedmieściach miasta w wielkim wielopokoleniowym domu, w którym najważniejsza jest mama, prawdziwa głowa rodziny, bardzo kochana i niezwykle szanowana przez wszystkich bez wyjątku. Jest półanalfabetką, Indianką, która ciężką pracą zapewniła całej swojej rodzinie godny byt. Według chopaków rodzina jest w Peru najważniejsza. Isaac ma żonę Tajkę, zjeździł kawałek świata i wolałby mieszkać na przykład w Sydney, gdzie przez dwa lata studiował, ale dla mamy wrócił do Peru i ułożył tu sobie życie nie żywiąc wobec niej żadnej urazy. Dla nas to prawie szokujące, a dla nich zupełnie normalne.

Lima ogólnie może i nie jest piękna, ale nam na zawsze będzie kojarzyć się z pięknymi ludźmi, których tam poznaliśmy. Ich serdeczność, gościnność i bezinteresowność zupełnie nas rozbroiła. Przy pożegnaniu z całą rodziną, usłyszeliśmy od nestorki rodu: Uważajcie na siebie i szybko wracajcie do Limy! [-a.]

Advertisements

Jedna odpowiedź to “Lima i limianie”

  1. Justyna 2 lutego 2014 @ 11:24 #

    Milo ze w koncu ktos konczy swoj opis Limy z pozytywnym akcentem 🙂 Na poczatku moze wydawac sie brudna itp ale to raczej w tych bardziej turystycznych czesciach a najlepszym okresem na wizyte jest listopad- maj wtedy nie mamy mgly 🙂 Jak ja kocham to miasto! Pozdrawiam !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: