Niezwykła pomysłowość laotańskich komunistów

1 Kwi

Mimo wyjątkowo ponurej pogody (tak zimno i mokro, że nawet lokalni wydawali się zdezorientowani) uparliśmy się, że słynnych jaskiń Pathet Lao sobie nie odpuścimy. Droga do położonego obok Vieng Xai Sam Neua była drogą przez mękę, zajęła nam dwa dni w najgorszym deszczu na pokładzie zupełnie rozklekotanych autobusów  z pootwieranymi na oścież oknami (bo oni tutaj wolą ubrać kurtkę zimową z futerkiem niż po prostu zlikwidować źródło zimna czyt. zamknąć okno). Wynik był taki, że jak już w końcu dojechaliśmy w te odległe regiony, zmuszeni byliśmy położyć się do łóżka na dwa dni i przed zwiedzaniem czegokolwiek odchorować swoje.

Vieng Xai to obecnie senne miasteczko o populacji liczącej zaledwie 3000 ludzi, ale kiedyś, w 1964 roku, było to centrum dowodzenia laotańskiej komunistycznej partyzantki Pathet Lao. Właśnie wtedy Amerykanie, chcąc w ten sposób zatrzymać rozprzestrzeniający się w Azji Południowo-Wschodniej komunizm, rozpoczęli sekretne bombardowania Laosu. W ukryciu, nie przyznając się do tego nawet przed własnymi obywatelami, przez 9 lat zrzucali na Laos bomby. I to właśnie okolice Vieng Xai najbardziej ucierpiały. Na Laos zrzucono ponad 2 mln ton bomb, czyli więcej niż na całą Europę w trakcie II Wojny Światowej. Żeby uchronić siebie i swoich przywódców przed niechybną zagładą, ponad 20 tys. ludzi przeniosło się do okolicznych jaskiń. Vieng Xai było idealną lokalizacją. Nie dość że usytuowane jest na małej równinie pomiędzy górami, to jeszcze są to góry wapienne z tysiącami jaskiń, które przy wspólnym wysiłku można było odpowiednio zagospodarować, poszerzyć i wzmocnić. W środku zorganizowano całe życie społeczne. Szkoły, szpitale, sale zgromadzeń, prywatne rezydencje i instytucje publiczne. Teatr i ministerstwa. Stacja radiowa i centrala telefoniczna. Koszary i działa przeciwlotnicze. Kuchnie ze względu na wentylację improwizowano na zewnątrz, a gotowano w nich tylko w nocy, bo nawet najmniejsza aktywność na ziemi mogła sprowokować dodatkowe naloty. Każdy z przywódców ruchu rewolucyjnego zajmował swoją jaskinię. Po roku 1974, gdy naloty w końcu ustały,  głównodowodzący zbudowali sobie domy przed tymi własnie jaskiniami i tam się przenieśli wraz z rodzinami. Od stosunkowo niedawna 7 z dwustu jaskiń mogą zwiedzać turyści. Odwiedziliśmy więc te, w których żyli i z których dowodzili liderzy Pathet Lao. Niesamowite przeżycie. [-a.]

Reklamy

Komentarze 3 to “Niezwykła pomysłowość laotańskich komunistów”

  1. eulalia87 1 kwietnia 2011 @ 22:01 #

    myśmy w laosie odwiedzili tylko vientiane i lunag prabang… ale i tak podobał mi się laos bardziej niż cały wietnam… ta cisza i spokój są bezcenne

  2. REnata 2 kwietnia 2011 @ 05:06 #

    wow! niesamowita historia! pamietam, ze opowiadalas mi o tym (to musialas byc Ty, no bo kto inny?) przed wyjazdem i juz wtedy wydawalo sie to nieprawdopodobne i szokujace. zastanawiam sie, jak sie Stanom udalo zakamuflowac cala te operacje…?

  3. Ewa Ś. 5 kwietnia 2011 @ 05:32 #

    często skały wykorzystywane były jako kryjówki przed prześladowaniem.Losy pierwszych chrześcijan i nie tylko . Zadziwiająca jest pomysłowość ludzi dla przetrwania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: