Lao time – wprowadzenie

23 Mar

Pobyt w Luang Namtha od początku nie przebiegał zgodnie z planem. Miał być męczący trek, a było wygodne jeżdżenie motorem po okolicznych wioskach, mieliśmy być tam tylko dwa dni, a skończyło się na sześciu, wyobrażaliśmy sobie kolejną mieścinę bez charakteru, a tymczasem rzeczona mieścina szturmem zdobyła nasze serca .

Może i samo miasteczko nie jest zbyt imponujące, ale jak już zdążyliśmy się nauczyć (wybaczcie te banały), wrażenia są bardzo subiektywne i  wszystko zależy od okoliczności. My wspaniale spędziliśmy czas w Luang Namtha, a złożylo sie na to kilka istotnych czynników. Znaleźliśmy superrestaurację z tanim i przepysznym jedzeniem oraz bardzo kontaktowym i świetnie mówiącym po angielsku właścicielem (Papaya Restaurant). Poznaliśmy Kasię i Tomka, którzy nie dość że umilili nam pobyt w Luang Namtha swoim towarzystwem, to jeszcze dali namiar na śliczny bungalow z tarasem i widokiem na pola ryżowe i stawy rybne (Taidam Guesthouse). Wstawałam bardzo wcześnie, żeby zanim inni się obudzą, posiedzieć sobie na tarasie z  goracą zieloną herbatą i nacieszyć się porankiem. Po śniadaniu godzinami jeździliśmy po okolicznych wioskach i nie mogliśmy się napatrzeć na to piękne proste życie, które prowadzą mieszkający w nich ludzie. Nie chciałabym nic upraszczać, ani tym bardziej idealizować, bo zdaję sobie sprawę z ogólnie panującej tu biedy, ale piękne to były widoki.  Widok siedzących w kucki przed domami  kilkupokoleniowych rodzin wpatrujących się w przejeżdżające pojazdy, lub też po prostu w pustą przestrzeń przed nimi. Widok kobiet w dosłownie każdym wieku produkujących z jakiejś dziwnej lokalnej rośliny miotły. Wprost na drodze.  Widok całych grup kąpiących się wspólnie w rzece lub przy studni. Albo dorodne lub mniej piersi wieśniaczek, które nie uważają za stosowne, ani tym bardziej konieczne się zakrywać. Widok mężczyzn noszących niemowlęta w przewiązanych na plecach lub na klatach chustach. Widok kobiet z plemienia Akha, które nadal noszą swoje piękne tradycyjne stroje, a nawet ubierają w nie swoje pociechy. Do tego fantazyjnie upinają swoje włosy w misterne koki na przodzie głowy. Dodatkowo wszędzie te rozbrajające, rozbiegane, brudne jak nieboskie stworzenia, wiecznie roześmiane dzieci. Tak inne od zachodnich, jakby niewinne w swojej dziecięcości. Tak, piękne to były widoki. Czuliśmy się,  jakbyśmy się przenieśli do zupełnie innego świata i w istocie tak było. Co prawda prawie każda bambusowa chatka wyposażona jest w mniejszą lub większą antenę satelitarną, ale egzystencja tych ludzi nadal toczy się wokół spraw zupełnie innych niż nasze.

Po drodze zupełnie niechcący odkryliśmy też w środku lasu chybotliwy bambusowy most nad piekną rzeką. W rutynowej toalecie przeszkodziliśmy jakiejś laotańskiej rodzinie, ale po odczekaniu paru minut niektórzy z nas zasmakowali nawet kąpieli w tym urokliwym miejscu.

W skrócie, podziwiane krajobrazy były piękne, spotkani ludzie zjawiskowi, towarzystwo znakomite, no i lokum niczego sobie. Nie mogliśmy stąd tak po prostu po dwóch dniach wyjechać. [-a.]

Reklamy

komentarze 2 to “Lao time – wprowadzenie”

  1. Tom Kulbowski 26 marca 2011 @ 10:50 #

    Swietnie napisane, milo wspomniec stare dobre czasy 😉 Nam tez nadspodziewanie podobalo sie w niepozornym Luang Namtha, no i milo bylo skrzyzowac szlaki z Wami, mamy nadzieje ze do kolejnego spotkania! Udanej podrozy, uwazajcie na siebie, bedziemy kibicowac online 🙂 T & K

    • bezdomu 27 marca 2011 @ 11:20 #

      Dzieki, Tomek! Powodzenia w polskich planach!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: