Dzieci Angkoru

17 Mar

Turystów odwiedzających słynny kambodżański kompleks świątyń Angkoru czeka nieunikniona konfrontacja z bardzo natarczywymi sprzedawcami przeróżnych pamiątkowych bibelotów. Większość z nich to albo dzieci, albo młodzież od dziecka pracująca w ten sam sposób. Dzieci Angkoru są śliczne, nadzwyczajnie bystre, mówią w kilku językach i dokładnie wiedzą, jak ich użyć, żeby nawet najbardziej opornego klienta namówić do zakupu zupełnie mu niepotrzebnych przedmiotów. Są rozgadane, radosne i naprawdę ciężko im się oprzeć. Zasmucające jest to, że nawet najbardziej świadomy turysta nie uniknie moralnego dylematu. Czy kupując bransoletkę wspiera jakąś biedną rodzinę, czy może napędza mechanizm wyzysku dzieci, które w tym czasie powinny być w szkole?

Phan, 10 lat. Pracuje 4 dni w tygodniu, po szkole. Dzisiaj ma słaby dzień, bo jakoś nikt nie chce kupić od niej żadnych pocztówek. Od szefa dostaje jedną czwartą tego, co uda jej się zarobić.

Chan, 18 lat. Jest już profesjonalistką. Od wielu lat pracuje dla sklepiku cioci sprzedając chusty, koszulki i napoje. Do szkoły już nie chodzi, bo nie stać ją na dalszą edukację.

Piseth, 10 lat. Chodzi do szkoły od 7 do 11 rano, a potem 4 dni w tygodniu pracuje sprzedając bransoletki. Angielskiego nauczyła się w pracy, od turystów.

Lieu, 10 lat. Sprzedaje tradycyjne khmerskie grzechotki. Nie chce rozmawiać, ale bardzo chętnie pozuje do zdjęć.

Makara, 7 lat. Pracuje codziennie wraz ze starszą siostrą. Sprzedaje bransoletki.

C.L., 20 lat. Pod świątyniami sprzedaje książki o Angkorze, Kambodży, Czerwonych Khmerach. Przeczytała już wszystkie. Mówi świetnym angielskim, chociaż nigdy nie uczyła się go w szkole.

Keo, 16 lat. Sprzedaje bransoletki oraz malutki khmerski instrument, wydający całkiem interesujące dźwięki. Bez wahania rzuca nazwę polskiej stolicy i zadowolona z siebie dodaje, że w domu ma nawet 20 złotych, które jako pamiątkę ofiarował jej jakiś szczodry polski turysta.

Anina, 18 lat. od dziesięciu lat sprzedaje obrazy pod tą samą świątynią. Zna siedem języków i bez problemu przeskakuje z jednego na drugi. Wita mnie radosnym “Dzień dobry”, a na odchodne krzyczy: “Dziękuję bardzo!”

Anina, 18 lat. Jej chłopak leży obecnie w szpitalu dochodząc do siebie po drugim już w tym roku wypadku motocyklowym. Jest Szwedem, ma 31 lat i mieli się pobrać w zeszłym roku, ale niestety jego mama nie wyraziła zgody. Anina marzy o tym, żeby wyjechać do Szwecji sprzątać domy, bo tam się podobno bardzo dużo zarabia.

Tri, 12 lat. Od kilku lat sprzedaje pamiątki. Dziś jest bardzo zmęczony, bo rano był w dwóch szkołach, najpierw od 7-11 w kambodzańskiej, którą woli, a potem w angielskiej. Wszystko, co zarabia oddaje mamie. Pracuje, bo nie ma taty, a wydatków dużo. Szkoła w Kambodży jest płatna, a żeby móc stać pod świątynią trzeba co miesiąc opłacać policję.

Dith, 7 lat. Pomaga rodzicom w rodzinnej restauracji. Przynosi menu i próbuje sprzedawać drewniane flety. Jest bardzo nieśmiały.

Dith, 7 lat. Pomaga rodzicom w rodzinnej restauracji. Przynosi menu i próbuje sprzedawać drewniane flety. Jest bardzo nieśmiały.

Tao i Duyen zauważają potencjał w nowej wycieczce bogato wyglądających zachodnich turystów.

Tao, 6 lat. Sprzedaje pocztówki. Już jest bardzo przekonująca.

Duyen, 9 lat. Sprzedaje podniszczone wachlarze. Jest cała umorusana i bardzo zdeterminowana.

Pai, 10 lat. Z oddaniem sprzedaje trochę już wygniecione widokówki. Goni za klientami przez cały wielki parking, pamięta ich imiona nawet gdy wyjdą ze świątyni po kilku godzinach.

Thida, 6 lat. Sprzedaje magnesy na lodówkę z wizerunkiem Angkor Wat. Jest rozbrajająco malutka, ale całkiem nieustępliwa.

Thida, 6 lat. Sprzedaje magnesy na lodówkę z wizerunkiem Angkor Wat. Jest rozbrajająco malutka, ale całkiem nieustępliwa. [-a.]

Advertisements

komentarze 2 to “Dzieci Angkoru”

  1. MonCze 2 listopada 2013 @ 19:32 #

    Witam serdecznie. Wspaniały blog! Przeczytałam już o Wietniamie a teraz o Kambodży, bo w przyszłym roku wybieram się w te rejony w podróż poślubną 🙂 Oczywiście backpacersko. Bardzo wzruszająca wzmianka o tych dzieciach… Ja mieszkałam rok w Indaich i tam niestety też się wyzyskuje dzieci strasznie… A mam pytanie- jak skłoniliście te dzieci do rozmów? Od każdego coś kupiliście czy po prostu były tak bezpośrednie i rozmowne? Gratuluję tak wspaniałej podróży 🙂

  2. kami 30 stycznia 2014 @ 02:57 #

    Wow… powiem, ze ten fotoreportaz zrobil na mnie mega wrazenie… sama bylam w Angkor Wat rok temu i oczywiscie trudno nie zauwazyc tych dzieci ale to jak Wy to pokazaliscie naprawde super!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: