Dzień dobry Kambodżo!

11 Lu

Swój czar Kambodża rzuciła na nas od razu po tym, jak przekroczyliśmy granicę. Trochę inny (w większości płaski, ale piękny) krajobraz z wysokimi palmami rozciągającymi się aż po horyzont, biedniejsze niż w Wietnamie, ale urocze i zadbane (czyste!) wioski z domkami na palach, często zbudowane z bambusa i liści palm kokosowych i, tak jak obiecywały przewodniki, wszechobecny uśmiech na twarzach ludzi. Kobiety jeszcze piękniejsze niż w Wietnamie i łatwiejsza komunikacja, bo w Kambodży po angielsku mówi naprawdę dużo ludzi.  Trochę już znużeni Wietnamem, Kambodżę przywitaliśmy z entuzjazmem…

Pierwszym naszym przystankim była stolica – Phnom Penh. Ciężko nam było sobie wyobrazić, że Czerwoni Kmerzy zdołali ją dosłownie w jeden dzień w 1975 r. całkiem wyludnić, zsyłając całą jej populację na ciężkie roboty na polach, głodząc ją i mordując (niezorientowanym a zainteresowanym polecamy film „Pola Śmierci”, a jeszcze bardziej książkę Jona Swaina „River of time”). Na długo po tym Phnom Penh stało się miastem duchów.

Dziś, podobnie jak inne azjatyckie metropolie, miasto tętni intensywnym życiem, jednak na swój niepowtarzalny sposób. Phnom Penh kłuje w oczy kontrastami. Większość pieniędzy Kambodży (poza mega-turystycznym Siem Reap) skoncentrowana jest właśnie tu. Na ulicach sąsiadują ze sobą bieda i przepych. W państwie słynącym z bardziej niż nieprzyzwoitej korupcji oraz niewyobrażalnej arogancji i bezkarności władz, stolica jest tego najlepszym dowodem.  Biedne masy napływają do miasta w nadziei na lepszy los i pokornie rzeźbią (a raczej klepią) swoje drobne interesiki na tle wielkich willi oraz majestatycznie i niezwykle cicho sunących wielkich Lexusów elit (Nigdy w życiu nie widzieliśmy ich aż tylu naraz!).

Atrakcje Phnom Penh są niestety w większości smutnym przypomnieniem tragicznych wydarzeń sprzed trzydziestukilku lat. Odwiedziliśmy te ponure miejsca. Pola śmierci w Choeng Ek i więzienie S-21 (Tuol Sleng) w którym Czerwoni Kmerzy torturowali i zabijali tysiące ludzi są fascynujące, ale przede wszystkim przygnębiające. Ilość zła, którego Kambodżanie zaznali w ciągu niecałych czterech lat 75′-79′  jest nieprawdopodobna, a dzień spędzony na zwiedzaniu kluczowych dla tego okresu miejsc był dobitną jego wizualizacją…

Z przyjemniejszych miejsc zwiedziliśmy przepiękny (chociaż okupowany przez setki turystów) Pałac Królewski ze Srebrną Pagodą (srebrne płytki zostały przykryte niestety średnio pięknymi wykładzinami), niesamowite Muzeum Narodowe z wieloma rzeźbami ze świątyń Angkoru (tylko czemu ich tyle wywieźli, zamiast ich pilnować na miejscu?) oraz kilka ciekawych marketów. Trzeba przyznać, że Phnom Penh ilością obiektów do zwiedzania nie powala.

Innym powodem, dla którego tu przyjechaliśmy była nadzieja na naprawę laptopa w otwartym niedawno autoryzowanym serwisie Toshiby. Okazało się jednak, że takiego modelu panowie z Toshiby na oczy nie widzieli i raczej na odczepne usłyszeliśmy cenę z kosmosu oraz prognozę ośmiotygodniowego terminu naprawy.  Decyzja więc zapadła – wyruszamy do Bangkoku, gdzie obiecano nam pomóc od ręki… [-k. i -a.]

Reklamy

Komentarze 3 to “Dzień dobry Kambodżo!”

  1. Ewa Ś. 12 lutego 2011 @ 05:25 #

    poproszę o zdjęcia przepychu.Smutno po tych powyżej mi się zrobiło.
    ciekawa jestem co kryje się za murem 11 zdjęcia.

  2. REnata 14 lutego 2011 @ 18:04 #

    a coz to za wybryk tamtejszej przyrody – super-zbudowany Murzyn???? pewnie lubi Azjatki:)))

    no, PETA by sie miala do czego przyczepic…

    jak zwykle, dzieki za info i zdjecia!!! chetnie obejrze film, a takze poszukam tej ksiazeczki.
    Pozdrawiamy – Ksiazka!

  3. Mariola 20 czerwca 2011 @ 15:32 #

    Nie wiem czego bardziej zazdrościć – podróży czy talentu do uchwycenia tego piękna na zdjęciach. Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: