Hoszimin, czyli niezły sajgon

15 Sty

Niby nowa nazwa miasta na cześć wujka Ho jest oficjalną wersją, ale mieszkańcy i jak się okazało także i firmy transportowe ciagle wolą tę starą. My zresztą też, bo jakże piękna i wymowna jest w naszym języku. I przy niej zdecydowanie zostaniemy…

Sajgon miał być tylko kilkudniowym przystankiem, ale z kilku dni niespodziewanie zrobiły się prawie dwa tygodnie. A wszystko przez wizy, a właściwie przez naszą chęć ich przedłużenia. W Wietnamie spedzilismy już miesiąc, ale na dopełnienie naszego planu odwiedzenia delty Mekongu i wyspy Phu Quoc zabrakło nieco czasu. Widząc oferty taniego, ekspresowego załatwiania sprawy w kilku małych miejscowościach po drodze, byliśmy pewni, że w Sajgonie, największej w końcu metropolii, będzie podobnie. I tu spotkała nas niespodzianka. Szybki serwis okazał się drogi, a tryb normalny miał zająć ponad tydzień. Jako że zabraliśmy się za to późno, a w środku wypadł jeszcze sylwester, wyszło jeszcze dłużej. Energię dużych miast lubimy, a wizę tak czy inaczej potrzebowaliśmy, postanowiliśmy więc zostać i poeksplorować tutejsze życie.

Ciężko mi pisać o tym mieście. Nie ma tu spektakularnych atrakcji turystycznych, a największą jest chyba jego energia sama w sobie. Sajgonowi dużo bliżej do miast zachodnich niż jakiemukolwiek innemu miejscu w Wietnamie. Podobnie jak w Chinach, tak i tutaj północna część kraju to siedziba władzy a południe to ośrodek finansowy. W centrum miasta widać dużo drogich hoteli, butików, restauracji i centrów handlowych. Samochody są z górnej połki, ludzie ubierają się lepiej, a zaskakującą sprawą jest to, że można tu zobaczyć otyłe osoby, co gdzie indziej w Wietnamie zdarzało się bardzo rzadko. Klasyczna oznaka postępu…

Niesamowity w Sajgonie jest ruch uliczny. Niby świateł drogowych na skrzyżowaniach jest więcej niż w Hanoi, ale olbrzymia liczba dwuśladów zalewających ulice wygląda oszałamiająco. Nasza nowo nabyta umiejętność przechodzenia na drugą stronę jezdni została tutaj, z przymusu, dopracowana do perfekcji ale nawet po dwóch tygodniach obserwowanie fali motocykli i umiejętności ich kierowców było fascynujące.

Po zobaczeniu dwóch muzeów (oczywiście maksymalnie propagandowych), kilku budynków kolonialnych, marketów, pagód i smutnej, pozostawionej w nietkniętym stanie od upadku Sajgonu w 1975 r., siedzibie byłej, demokratycznej władzy, wpadliśmy w małą miejską rutynę. Codziennie rano śniadanie i kawa w ulubionym miejscu, spacer znanymi okolicznymi ulicami, ulubiony shake owocowy na rogu, małe wypady nad rzekę czy do Chinatown, a na koniec dnia książki i filmy o Wietnamie. Poczuliśmy się “prawie” jak w domu. Zastał nas też tutaj Sylwester, który był dla nas wyjątkowy. Spędziliśmy go na imprezie na środku kompletnie nieprzejezdnego, bo zakorkowanego ludźmi, skrzyżowania w backpackerskiej okolicy Pham Ngu Lao. A to wszystko pomiędzy barami z setkami tańczących białych turystów. Chaos, hałas, serpentyny. Niezły był sajgon… [-k.]

Advertisements

komentarze 3 to “Hoszimin, czyli niezły sajgon”

  1. tomek 16 stycznia 2011 @ 03:53 #

    jak zwykle super zdjecia, tylko dlaczego niektore nie w kolorze? zwlaszcza to w sklepie z materialami bym chetnie zobaczyl w kolorze, no i demonstracje motorkow…
    wiedze poza tym, ze Beata oszczedzila przynajmniej jednego pieska (byl za maly na jej obiad?;)

  2. REnata 16 stycznia 2011 @ 09:19 #

    i znow swietne zdjecia! fala motorow ‚ala blokada uliczna, albo ta chihuaha rozbroily mnie kompletnie!

  3. Ewa Ś. 28 stycznia 2011 @ 07:22 #

    ja już nawet zmęczyłam się tą podróżą a Wy jeszcze nie?:)) ale dzielni z Was turyści.!!! Kuba wrażliwe spojrzenie na świat i sprawna ręka kronikarza. Dobrze ,że już sprawny masz sprzęt:))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: