Phong Nha, czyli fantasy na żywo

21 Gru

Dong Hoi wybraliśmy jako bazę do zwiedzania podobno największych i najpiękniejszych jaskiń w Wietnamie. Ten nadmorski kurort wygląda troszkę inaczej niż to, co do tej pory widzieliśmy w tym kraju. Wietnam przyzwyczaił nas już, że w razie głodu tak naprawdę wystarczy przejść parę kroków i już trafia się na którąś z małych ulicznych restauracji. Tu było inaczej. Z jakiegoś powodu miasto w ciągu dnia wyglądało na nieczynne. Kluczyliśmy ulicami w strasznym upale przez dwie czy trzy godziny, nie mogąc znaleźć żadnego miejsca z jedzeniem. Mijaliśmy drogie domy i hotele, ale wszystkie sprawiały wrażenie pustych. Rozpoznawalne dla nas szyldy lokalnych miejsc sprzedających tradycyjną zupę czy ryż miały pozamykane drzwi, a jedynymi otwartymi biznesami zdawały się warsztaty motorowe. Wszędzie indziej Wietnamczycy przez cały czas jedli. Na każdym rogu, przy każdej możliwej okazji. A tutaj pusto i cicho. Z głodu nie umarliśmy,  ale doświadczenie było dość dziwne i trochę nas do Dong Hoi zniechęciło. Spędziliśmy tam jedną noc i po zwiedzeniu jaskiń szybko wyjechaliśmy z tego kurortu, który wydał się nam nudny i jakby zupełnie oderwany od reszty Wietnamu.

Same jaskinie były jednak niesamowite. Dotarliśmy do nich łódką i mimo, że z powodu wysokiego stanu wody mogliśmy zwiedzić tylko pierwsze 500 z ponad 1000 metrów tej większej (Phong Nha) i tak to, co zobaczyliśmy było nie do opisania. Nieziemskie formacje stalagmitów i stalaktytów naprawdę pobudziły naszą wyobraźnię i czuliśmy się trochę  jak na planie filmu fantasy. Ciężko uwierzyć, że to wszystko stworzyła sama natura. Jedyną wadą jaskiń jest ich podświetlenie w stylu typowo chińskim, czyli żarówkami w kolorach choinkowych. Kicz maksymalny. Na dodatek informacja o tym, że Phong Nha są największe w Wietnamie okazała się już nieaktualna, bo jak się dowiedzieliśmy, kilka lat temu brytyjscy eksploratorzy odkryli w pobliżu największą jaskinię świata (ponad 150 km długości!). Niestety nie jest ona jeszcze otwarta dla zwiedzających, ale my i tak byliśmy usatysfakcjonowani tym, co zobaczyliśmy. [-k]

Reklamy

Komentarze 2 to “Phong Nha, czyli fantasy na żywo”

  1. tita 26 stycznia 2011 @ 21:48 #

    Zakochalam sie w tym miejscu po 3 zdjeciach!!!! 🙂

  2. Mrówka 23 marca 2011 @ 02:35 #

    Nie moge sie powstrzymac od podlinkowania swoich wrazen z Dong Hoi: http://mrowisko.wordpress.com/2010/08/14/szukalismy-jedzenia/ Pozdrawienia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: