Początek, czyli no i stało się

18 List

Dwugodzinny lot do Brukseli, 3 godziny czekania na tamtejszym lotnisku, 11 godzin lotu do Szanghaju, 8 minut podróży Maglev’em, 5 przystanków metrem linii nr 2 , 4 przystanki linią nr 4, przejście na drugą stronę ulicy (obok ćwiczących tai ji babć) i oto znaleźliśmy się w naszym pierwszym lokum na planecie Chiny. Miejsce o wdzięcznej nazwie Blue Mountain Hostel do tej pory było jedynie tajemniczą nazwą w e-mailu z rezerwacją zrobioną jeszcze w Chicago. Teraz, zmaterializowane, przywitało nas pięknymi schodami z milionem przeróżnych roślin w glinianych doniczkach poustawianych symetrycznie na stopniach, wyluzowaną atmosferą oraz niezmiernie dziwnie pachnącym, ale dość czystym pokojem. Uff… No ale po kolei.

Cała przygoda z Chinami zaczęła sie dość wcześnie, bo już na lotnisku w Brukseli, w biało-żółto-czerwonym Airbusie A330-200 linii Hainan Airlines, drugiego największego chińskiego przewoźnika. Rezerwując bilet kompletnie o tym nie myśleliśmy, ale to doświadczenie okazało się pięknym wstępem do podróży. Samo wnętrze ze zdobionymi czerwonymi obiciami, sporą ilością miejsca na nogi w klasie ekonomicznej i uroczymi, kłaniającymi się stewardessami o twarzach lalek zrobilo na nas duże wrażenie (na mnie szczególnie ta obsługa… ). Jako bonus na koniec, tuż przed lądowaniem, pasażerowie zostali poproszeni o zakrycie ust i nosów, a obsługa spryskała nas lekko środkiem na robaki  (jak nas poinformowano – nowy wymóg w Chinach). Poza tym lot przebiegł gładko,  jedzenie było całkiem niezłe a świetny entertainment center w fotelach (ok. 40 filmów i 100 płyt do wyboru plus gry i pilot jak w konsoli) ułatwil nam przetrwanie morderczo długiej podróży. Doświadczeń co do linii lotniczych nie mam zbyt wielu, ale Hainan Airlines zdecydowanie polecam. Chińczyk potrafi…[-k.]

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Początek, czyli no i stało się”

  1. dudeks2000@gmail.com 23 listopada 2010 @ 11:45 #

    Hm, Ten formularz do dodawania komenatrzy jakis jasny jak kartka papieru nic nie widac lini:),
    fajnie ze piszecie dziennik przyajmniej bedziecie mogli wrocic do tych miejsc poprzez czytanie tego co wpisaliscie, tyle miejsc odwiedzicie moglo by sie pokielbasic na koncu co gdzie bylo i co sie dzialo:),
    Pozdro
    Dudek,
    NIe dajcie sie zjesc

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: